WŁASNA METODA LECZENIA BÓLU OKOŁOOPERACYJNEGO

Kategoria: Akupunktura Opublikowano: środa, 02, wrzesień 2015 Dr Eustachiusz Gadula Drukuj E-mail

WŁASNA METODA LECZENIA
BÓLU OKOŁOOPERACYJNEGO

WstępWspółczesna medycyna, działająca w oparciu o paradygmat kartezjańsko-newto-nowski stworzyła mechanistyczną koncepcję życia, zdrowia i choroby. Zarówno świat nauk medycznych jak i lekarze praktycy najczęściej traktują człowieka na wzór maszyny, do naprawy której szkoleni są lekarze - inżynierowie ludzkiego ciała. Za podstawowy czynnik etiologiczny schorzeń medycyna uważa chorobotwórcze mikroorganizmy i większość wysił-ków poświęca walce z nimi. W rozpatrywaniu patomechanizmu schorzeń koncentruje się głównie na narządach wewnętrznych i układzie kostno-stawowym, ignorując psychikę i mięś-nie (poza mięśniem sercowym). W diagnostyce zdecydowanie preferowane są metody instrumentalne - biochemiczne i anatomiczne, kosztem badań funkcjonalnych. Doświadczenie kliniczne wskazuje jednak, że na stan zdrowia i samopoczucia pacjentów zaburzenia funkcji psychicznych jak i somatycznych mają znacznie większy wpływ niż zmiany strukturalne.

Leczenie opiera się głównie na farmakoterapii (zwykle chemicznej) i zabiegach operacyjnych. Najczęściej rozpoczyna się je od farmakoterapii, rzadko skutecznej, a coraz częściej związanej z działaniami ubocznymi i powikłaniami. Jeśli leczenie farmakologiczne okazuje się nieskuteczne, wtedy często, choć nie zawsze z uzasadnionych wskazań, zaleca się leczenie operacyjne. Kiedy i to zawiedzie, jako trzeci etap leczenia (najczęściej bez większego przekonania, przynajmniej w Polsce) zaleca się leczenie rehabilitacyjne. W medycynie oficjalnej większości krajów zarówno w diagnostyce jak i terapii ignoruje się metody medycyny niekonwencjonalnej, bez względu na ich wyniki.

WŁASNA METODA LECZENIA
BÓLU OKOŁOOPERACYJNEGO

WstępWspółczesna medycyna, działająca w oparciu o paradygmat kartezjańsko-newto-nowski stworzyła mechanistyczną koncepcję życia, zdrowia i choroby. Zarówno świat nauk medycznych jak i lekarze praktycy najczęściej traktują człowieka na wzór maszyny, do naprawy której szkoleni są lekarze - inżynierowie ludzkiego ciała. Za podstawowy czynnik etiologiczny schorzeń medycyna uważa chorobotwórcze mikroorganizmy i większość wysił-ków poświęca walce z nimi. W rozpatrywaniu patomechanizmu schorzeń koncentruje się głównie na narządach wewnętrznych i układzie kostno-stawowym, ignorując psychikę i mięś-nie (poza mięśniem sercowym). W diagnostyce zdecydowanie preferowane są metody instrumentalne - biochemiczne i anatomiczne, kosztem badań funkcjonalnych. Doświadczenie kliniczne wskazuje jednak, że na stan zdrowia i samopoczucia pacjentów zaburzenia funkcji psychicznych jak i somatycznych mają znacznie większy wpływ niż zmiany strukturalne.

Leczenie opiera się głównie na farmakoterapii (zwykle chemicznej) i zabiegach operacyjnych. Najczęściej rozpoczyna się je od farmakoterapii, rzadko skutecznej, a coraz częściej związanej z działaniami ubocznymi i powikłaniami. Jeśli leczenie farmakologiczne okazuje się nieskuteczne, wtedy często, choć nie zawsze z uzasadnionych wskazań, zaleca się leczenie operacyjne. Kiedy i to zawiedzie, jako trzeci etap leczenia (najczęściej bez większego przekonania, przynajmniej w Polsce) zaleca się leczenie rehabilitacyjne. W medycynie oficjalnej większości krajów zarówno w diagnostyce jak i terapii ignoruje się metody medycyny niekonwencjonalnej, bez względu na ich wyniki.

Istota choroby

Istota choroby

Tymczasem to, co uważa się za chorobę, zależy od naszych poglądów na naturę człowieka. Człowiek jako istota myśląca, świadoma własnej tożsamości i zdolna do podejmowania decyzji nie może być traktowany jak maszyna. W ocenie zdrowia i choroby liczą się nie tylko nieprawidłowości anatomiczne lub fizjologiczne, ale sposób, w jaki pacjent odnosi się do swojej choroby i jej objawów w kontekście całego swego życia. Pacjenci nie traktują choroby jako mechanicznego uszkodzenia ciała i dla nich nie wszystko staje się jasne, gdy rozpoznano rodzaj i lokalizacje defektów. Pragną także uzyskać wiedzę o tych elementach życia codziennego, które stały się przyczyną ich choroby. Mądra opinia lekarza na ten temat winna być podstawą motywacji pacjentów do skutecznej profilaktyki i troski o własne zdrowie. Chorych mniej interesują poglądy medycyny i rozpoznanie, niż efekt leczenia w ich konkretnym przypadku. Obiektywne prawdy medycyny naukowej zapisane w „języku abstrakcji” mają znaczenie dla chorych tylko wtedy, kiedy odnoszą się do konkretnego człowieka.

Aby móc skutecznie leczyć chorych, trzeba rozumieć istotę życia, zdrowia i choroby. Medycyna unika definicji życia, a jej poglądy na zdrowie i chorobę wyraźnie nie są adekwatne do tego, co spotyka się w życiu i praktyce lekarskiej. Istnieje poważne zapotrzebowanie na nowe poglądy na ten temat.

Za potrzebą zmiany dotychczasowych poglądów na omawiane tematy zdają się przemawiać:

  1. Efekty i interpretacja zjawisk zachodzących podczas leczenia metodami psychoterapii, homeopatii i fizjoterapii (a szczególnie terapii manualnej, lasero-, magnetoterapii i szeroko pojętych metod kręgu akupunktury).

  2. Argumenty przytaczane przez bioelektronikę (nową naukę o życiu, opartą o założenie półprzewodnictwa podstawowych substancji organicznych).

  3. Próby innego podejścia do wzajemnych powiązań psychiki i układów: nerwowo-mięśnio-wego, hormonalnego i immunologicznego.

  4. Inna ocena wzajemnych powiązań zmian czynnościowych ze zmianami biochemicznymi i strukturalnymi.

Próba innego podejścia do patologii układu nerwowo-mięśniowego

Próba innego podejścia do patologii układu nerwowo-mięśniowego

Mimo wielu ważnych argumentów przemawiających za kluczowym dla organizmu znaczeniem układu mięśniowego, do patologii układu nerwowo-mięśniowego medycyna ciągle nie przywiązuje należytej uwagi, ciągle jeszcze pod pojęciem patologii mięśniowej rozpatrując głównie rzadkie schorzenia mięśni typu: miopatie, choroby styku nerwowo-mięśnio-wego (miastenia i zatrucie jadem kiełbasianym), uszkodzenie neuronu obwodowego imitujące miopatie, czy inne zespoły (tzw. wiotkie dziecko, artrogrypoza, zespół sztywności uogólnionej, zespół H3O, zapalenie kostniejące mięśni), zanik mięśni w przebiegu chorób ośrodkowego układu nerwowego, czy zespoły skórno-mięśniowe, imitujące miopatie.

Jednocześnie w piśmiennictwie od niemal dwóch wiekówwielu autorów wspominając o zmianach w mięśniach, którym nadawano nazwy typu: Muskelschwiele, Muscular Rheumatism, Myalgia, Myogellosis, Interstitial Myofibrositis, Myofascial (Pain) Syndrome, Myofascitis, Trigger Points, Tgrigger Areas, Trigger Zones, Myofascial Pain-Dysfunction Syndrome, Fibrositis, Valleix Points, Non-articular Rheumatism, pisze o ich wadze klinicznej, zarówno w występowaniu objawów chorobowych, jak i w leczeniu schorzeń poprzez oddziaływanie na mięśnie.

Ponieważ stan psychiczny i mięśnie, a szczególnie styk nerwowo-mięśniowy wydają się odgrywać kluczową rolę w funkcjonowaniu organizmu, na wstępie kilka istotnych uwag na temat znaczenia mięśni. Fritjop Caprana temat roli układu mięśniowego pisze:„Ponieważ układ mięśniowy stanowi integralną całość, zaburzenie dowolnej jego części przenosi się na cały system, a skoro wszystkie funkcje cielesne realizowane są przez mięśnie, to każde najmniejsze zachwianie równowagi organizmu znajduje swój szczególny wyraz w układzie mięśniowym”.

W świetle bioelektroniki Włodzimierza Sedlaka praca mięśniowa związana ze spalaniem biochemicznym, jest zyskiem bioelektronicznym, o kluczowym znaczeniu dla wszystkich funkcji, po prostu zasilaniem energetycznym organizmu.

Mięśnie szkieletowe są największym narządem ludzkiego ciała i stanowią ponad 40% jego masy. Układ nerwowy i tkanka łączna, a szczególnie mięśnie należą do tzw. tkanek pobudliwych, w szczególny sposób powiązanych z funkcją. Cechą zdrowego, funkcjonalnie sprawnego mięśnia jest duża amplituda skurczowo-rozkurczowa. Natomiast bardzo często i z wielu powodów amplituda ta ulega zmniejszeniu. Powoduje to zarówno poważne zaburzenia czynnościowe jak i rozmaite dolegliwości; najczęściej zmiany w obrębie psychiki, bóle i zaburzenia wegetatywne, a także rozmaite zespoły przeciążeń w obrębie narządu ruchu. Od kurczliwości tkanki mięśniowej uzależniony jest napęd i sposób kontynuacji aktywności życiowej ludzi i zwierząt. W mięśniach dokonuje się większość życiowych procesów energetycznych.

Opisując zmiany patologiczne w mięśniach Janet G. Travel – osobisty lekarz prezydenta Johna F. Kennedy’ego i szef Służby Zdrowia Białego Domu za prezydentury Kenedy’ego i Johnsona wprowadziła pojęcie tzw. „mięśniowo-powięziowych punktów spustowych” (m.- p TPs).

Aktywne mięśniowo-powięziowe punkty spustowe (active m.-p TPs) to ogniska podrażnienia w mięśniu lub powięzi w postaci różnej wielkości oporów patologicznych. Są one podłożem zarówno bólu spoczynkowego, jak i związanego z ruchem specyficznym dla tego mięśnia. Aktywny TP nie pozwala na pełny rozkurcz mięśnia, osłabia siłę tego mięśnia, zwykle powoduje ból pod wpływem bezpośredniego ucisku, pośredniczy w miejscowej mimowolnej reakcji bólowej włókien mięśniowych pobudzonych odpowiednią stymulacją i często jest powodem specyficznych zjawisk wegetatywnych, najczęściej w obszarze bólu związanego z tym TP. Należy go różnicować z ukrytym punktem mięśniowo-powięziowym (TP latens). Ukryty punkt mięśniowo-powięziowy (Latent TPs) to ognisko podrażnienia w mięśniu lub jego powięzi nie dające odczucia samoistnego bólu; jest ono bolesne pod wpływem ucisku. Z ukrytym m.- p TPs związane mogą być wszystkie objawy kliniczne typowe dla aktywnego m.-p TPs, poza samoistnym bólem, który jest tu czynnikiem różnicującym.

Zdaniem Janet G. Travel i Davida G. Simonsa, autorów monumentalnej pracy pt. „Myofascial Pain and Dysfunction” każdy z 496 mięśni człowieka może rozwijać mięśniowo-powięziowe punkty spustowe (Myofascial Trigger Points [m-p TPs]), z powiązanym z nimi bólem, niekorzystną zmianą stanu psychicznego i zaburzeniami wegetatywnymi. M-p TPs są bardzo częste i stają się sprawą obciążającą niemal każdego człowieka, w tym lub innym okresie jego życia. O klinicznym znaczeniu m-p TPs świadczyć może fakt szerokiego opisywania ich w literaturze akupunktury, anestezjologii, ortopedii, pediatrii, medycyny fizykalnej, rehabilitacji i reumatologii, a nawet stomatologii. Ciężkość objawów klinicznych z powodu m-p TPs waha się od bezbolesnych ograniczeń ruchu z powodu utajonych TPs, częstych nie tylko w podeszłym wieku, ale i u dzieci, do dręczących, obezwładniających bólów, powodowanych przez bardzo aktywne TPs. Na zespoły bólowe z powodu aktywnych m-p TPs najczęściej cierpią osobnicy z maksymalną aktywnością życiową, w wieku pomiędzy 30 a 50 rokiem życia. Pomimo ich bardzo dużego nasilenia, m-p TPs nie zagrażają bezpośrednio życiu, ale przez swe ogromne nasilenie są powodem wielkich cierpień. Dewastują przez to jakość życia i powodują ogromne straty materialne.

Wzajemne powiązania psychiki i mięśni

Wzajemne powiązania psychiki i mięśni

Od dawna wiadomo, że napięcia mięśniowe są ściśle powiązane ze stanem psychicznym. Mięśnie są wręcz traktowane jako czuły barometr napięć psychicznych, a patologiczne napięcia mięśniowe, jako ważny czynnik wpływający na stan psychiczny. W mięśniu chronicznie przeciążonym, szczególnie przeciążonym statycznie, lub psychogennie, dochodzi zazwyczaj do stopniowego zwiększania jego napięcia spoczynkowego. Pod wpływem zwiększonego tonusu mięśniowego przyspiesza się akcja serca, podwyższa ciśnienie tętnicze krwi, gromadzi się stresowy potencjał energetyczny, który u współczesnego człowieka, ze wzglę-dów społecznych najczęściej nie może się rozładować. Nie mogąc eksplodować na zewnątrz - imploduje do wewnątrz, czyniąc organizmowi najprzeróżniejsze szkody. Powoduje on, że m.in. w przeciwstawianie się siłom przyciągania ziemskiego wkładamy o wiele więcej energii i napięcia, niż jest to konieczne. Ruchy ciała powoli tracą elastyczność, niektóre mięśnie kurczą się, a następnie skracają. Dochodzi do deformacji sylwetki i utraty harmonii ruchów. Przeciążenie psychogenne przeradza się w przeciążenie statyczne mięśni, ścięgien, więzadeł i stawów. Jeśli dokładniej przeanalizować, to przyczyną większości bólów, bez względu na to jakim schorzeniom towarzyszą, jest patologia funkcjonalna mięśni. Ale w polskim piś-mien-nictwie medycznym problem ten nie znajduje należytego odzwierciedlenia. Dlatego na tym większą uwagę zasługuje praca Marii Sadowskiej-Wróblewskiej o zmianach w mięśniach badanych metodą EMG w reumatoidalnym zapaleniu stawów. Z pracy tej jednoznacznie wynika, że zmiany mięśniowe w tym schorzeniu znacznie wyprzedzają zmiany kostno-stawowe (1974), choć ciągle panują na ten temat odmienne poglądy.

TPs są często pomijanym i nie rozumianym źródłem nękających bólów mięśniowo-powię-ziowych, najczęściej odczuwanych jako bóle kostno-stawowe lub pochodzące z narządów wewnętrznych. (Nasuwają się wątpliwości, czy w ogóle mogą być samoistne odczucia bólowe bez obecności aktywnych TPs ? - E.Gadula 1995). Ciągle niejasny jest mechanizm ich powstawania. Rozpoczynają się od wzmożonego napięcia mięśniowego, stają się miejscem nadwrażliwości nerwów, podwyższonego metabolizmu i upośledzonego krążenia. Nie leczone TPs przechodzą w fazę dystroficzną, aż do pełnego zwłóknienia mięśni. Ważną klinicznie ich cechą jest fakt, że w zdrowych mięśniach nie występują! Nie występują w zdrowych mięśniach także: stwardnienia pęczków mięśniowych, a w odpowiedzi na ucisk: mimowolna ogólna reakcja ruchowa („Jump Sign”), mimowolna miejscowa reakcja ruchowa (LTR) ani ból. Siła i rozległość bólu nie zależy od wielkości mięśnia, ale od stopnia podrażnienia TP. Inaktywacja tylko jednego TP z wielu współdziałających z sobą powoduje niewielką ulgę w bólu. Natomiast inaktywacja wszystkich TPs daje całkowite zniesienie bólu.

Najwrażliwszymi elementami ludzkiego ciała są: układ nerwowy, narządy zmysłów, pobudliwa tkanka łączna (a w niej szczególnie mięśnie) i nieco mniej wrażliwy, ale pełniący na drodze humoralnej wyspecjalizowane funkcje zbliżone do układu nerwowego - układ hor-monalny. Układ mięśniowy poza dużą wrażliwością na różne bodźce, charakteryzuje się szczególną wrażliwością na stresy psychiczne. Reich mówi wręcz o mięśniowym odwzorowywaniu stanu psychicznego, lub mięśniowym gorsecie charakteru. Znajomość tego faktu jest wykorzystywana praktycznie w diagnostyce i terapii, a szczególnie w większości technik miorelaksacyjnych.

Mięśniówka gładka i poprzecznie prążkowana a funkcjonowanie organizmu

Mięśniówka gładka i poprzecznie prążkowana

a funkcjonowanie organizmu

Jednym z ważnych ogniw pośredniczących w oddziaływaniach psychiki z ciałem, a głównie z mięśniami jest układ oddechowy. Oddziaływania te realizują się w obydwie strony: stany emocjonalne poprzez wzmożone napięcia mięśniowe (w tym także mięśni przepony) zaburzają oddech, ale na jego jakość mają również ogromny wpływ napięcia mięśniowe wzmożone z innych powodów niż emocjonalne. Zaburzenia oddechowe z kolei powodują niedotlenienie organizmu, a szczególnie mózgu i mięśni, pogarszając i tak już zaburzone funkcje tych narządów. Ten mechanizm błędnego koła dobrze ilustruje popularne w kręgach rehabilitacyjnych porzekadło: „tak oddychamy jak myślimy i tak myślimy, jak oddychamy”.

Jeśli patologia w postaci nieprawidłowych napięć pojawi się na styku: zakończenia nerwowe - mięśniówka gładka, to powoduje zaburzenia krążenia, oddychania, a także funkcji układu hormonalnego (jeden z mechanizmów zaburzeń w tym układzie) oraz zaburzenia czynności przewodu pokarmowego i układu moczowego. Początkowo będą to stany kurczowe naczyń, oskrzeli, tkanki gruczołowej w układzie hormonalnym, przewodów wyprowadzających dróg żółciowych i trzustkowych oraz zaburzenia perystaltyki jelit, funkcji nerek, moczowodów, pęcherza moczowego oraz zwieraczy pęcherza i odbytu. Doprowadzają one do stanów niedokrwienia i niedotlenienia, nieprawidłowej sekrecji hormonalnej, zalegania treści żółciowej, trzustkowej i w obrębie jelit, a także do zaburzeń filtracji i wydalania moczu oraz zaburzeń funkcji resorbcyjno-wydalniczej przewodu pokarmowego. Jednocześnie dochodzi do zaburzeń funkcji układu immunologicznego. W ten sposób powstają warunki do rozwoju patogennej mikroflory, zarówno pochodzenia zewnętrznego jak i wewnętrznego, która nabiera wtedy wirulencji. Organizm w miarę utraty odporności staje się coraz bardziej wrażliwy na jej oddziaływanie. Stąd już tylko krok m.in. do najrozmaitszych infekcji, kamicy żółciowej i moczowej, ale także do wielu innych patologii układowych.

Jeśli patologia rozpoczyna się na styku układ nerwowy - mięśnie poprzecznie prążkowane, to pierwsze objawy pojawią się ze strony narządu ruchu w postaci patologicznych napięć mięśni szkieletowych, z ograniczeniem zakresu ruchów, a często także związanych z nimi bólów w różnych częściach ciała. Bóle w obrębie tułowia, a szczególnie w klatce piersiowej przez ograniczenie jej ruchomości połączone są z zaburzeniami oddychania i krążenia, ale także z wieloma innymi zmianami wegetatywnymi. Towarzyszy im występowanie coraz szerzej opisywanych mięśniowo-powięziowych punktów spustowych. Wiele metod terapeutycznych zarówno medycyny konwencjonalnej, jak i niekonwencjonalnej osiąga znacznie lepsze wyniki, jeśli uwzględnia oddziaływania na te punkty, które w ogromnej większości przypadków są po prostu punktami akupunkury.

Patologicznie napięte mięśnie, a szczególnie aktywne albo nawet utajone, związane z nimi więzadłowo-powięziowe i skórne (czasem i okostnowe) punkty spustowe (TPs) okazują niekorzystny wpływ zarówno na stan psychiczny jak i na całość narządu ruchu. Są także często przyczyną odruchowych reperkusji w obrębie narządów wewnętrznych (wzajemne, obustronne powiązanie mięśniówki gładkiej z mięśniami szkieletowymi). Podobne zjawisko, ale przebiegające w odwrotnym kierunku pojawia się podczas różnych etapów patologii w obrębie narządów wewnętrznych. Znajomość tych faktów może w wielu przypadkach uchronić od błędów diagnostycznych i braku efektów terapeutycznych.

W narządzie ruchu pod wpływem patologicznych napięć mięśniowych pojawiają się ponadto tzw. „małe uszkodzenia międzykręgowe”, szeroko opisywane w pracach traktujących o terapii manualnej (Maigne - za A. Rakowskim), jak i dyskopatie, czy uszkodzenia łękotek kolanowych (duże podobieństwo mechanizmu uszkodzenia - E. Gadula 1994), ale także przeciążenia w obrębie całego narządu ruchu, z postępującym zaburzeniem odżywiania zarówno elementów miękkich jak i kostno-stawowych. Dla zaawansowania tych ostatnich szczególnego znaczenia nabierają zaburzenia hormonalne, szczególnie te, które przebiegają z osteoporozą, rozmiękczającą układ kostno-stawowy. A w międzyczasie mogą i często dołączają się róż-nej natury zmiany zapalne czy tzw. martwice aseptyczne. Te czynniki wespół z innymi, indywidualnymi cechami organizmu (jak choćby nadwaga) mogą doprowadzić do szybciej lub wolniej postępujących zmian w obrębie kręgosłupa i w całym narządzie ruchu. To z kolei na zasadzie błędnego koła może przyczynić się do nasilenia zmian patologicznych w obrębie narządów wewnętrznych, układu hormonalnego czy układu nerwowo-mięśniowego.

Jak te wzajemne powiązania można wykorzystać w postępowaniu praktycznym? Jak wykazuje wielowiekowe doświadczenie większość schorzeń i związanych z nimi dolegliwości można skutecznie leczyć pracą z ciałem - z narządem ruchu, a głównie z mięśniami, ale także ze skórą, która jest zewnętrzną redutą układu nerwowego. Za pomocą terapii manualnej, poprzez narząd ruchu, a szczególnie poprzez m-pTPs i małe stawy międzykręgowe można korzystnie oddziaływać zarówno na narząd ruchu, jak i na układ wegetatywny. Z drugiej strony oddziaływania na układ wegetatywny mogą odbywać się na drodze różnych form psychoterapii, ze szczególnym podkreśleniem znaczenia hipnozy i medytacji. Natomiast większość metod kręgu akupunktury wydaje się oddziaływać równocześnie zarówno na psychikę i układ wegetatywny jak i na układ somatyczny.

W całym złożonym postępowaniu diagnostyczno-terapeutyczno-rokowniczym, wymagającym gruntownej wiedzy, doświadczenia, talentu i intuicji, a nie tylko w oddziaływaniach terapeutycznych szczególną wagę należy przywiązywać do indywidualnej reaktywności (wrażliwości) osobniczej i głównie od niej uzależniać całokształt postępowania z pacjentem.

Zdrowie a układ hormonalny

Zdrowie a układ hormonalny

Na niezwykle istotną rolę układu hormonalnego w patomechanizmie schorzeń zwracają uwagę, zarówno autor koncepcji stresu i tzw. „schorzeń adaptacyjnych”, Hans Sely’e, jak i Włodzimierz Dilman, autor koncepcji tzw. „schorzeń kompensacyjnych”.

Hans Sely'e, poszukując przyczyn schorzeń i ich cech wspólnych, zwrócił uwagę na tzw. „objawy niespecyficzne schorzeń" i doszedł do wniosku, że w dużej mierze zależą one zarówno od stanu psychicznego jak i od reakcji układu hormonalnego.

Włodzimierz Dilman na podstawie przyjęcia koncepcji biocybernetycznego sprzężenia działania dwóch homeostatów hormonalnych - energetycznego (podwzgórze-hormon wzrostu-przysadka-insulina) i prokreacyjnego (podwzgórze-przysadka-hormony płciowe), wysunął koncepcję schorzeń kompensacyjnych, obejmującą skutki funkcjonowania układu wegetatywnego i jego zaburzeń, od chwili urodzenia, aż do śmierci. Dysfunkcją układu hormonalnego Dilman tłumaczy większość mechanizmów patologii ludzkiej. Szczególną wagę przywiązuje do roli podwzgórza i t.zw. „progu podwzgórzowego”. W oddziaływaniu wewnętrznym jak i zewnętrznym na podwzgórze widzi możliwość skutecznych i bezpiecznych wpływów terapeutycznych. Zwraca także uwagę na korzystny, ochronny wpływ hormonów płciowych na większość funkcji organizmu.

Kręgosłup anteną?

Kręgosłup anteną?

Schorzenia kręgosłupa najczęściej dotychczas traktowane są przez medycynę wyłącznie jako schorzenia narządu ruchu, gdy tymczasem wiele faktów klinicznych przemawia za koniecznością traktowania kręgosłupa, wraz z rdzeniem kręgowym i związaną z nim częścią układu nerwowego jako swoistej anteny. Z jednej strony pośredniczy on pomiędzy organizmem a środowiskiem, a z drugiej w szczególny sposób wiąże czynnościowo poszczególne układy i narządy (E. Gadula 1994). Patologiczne napięcia mięśniowe i często występujące jako ich następstwo bóle, wydają się być związane w pierwszym rzędzie z kręgosłupem, jako szeroko pojętym układem czynnościowym, a nie tylko podporową osią ciała. Mogą one pojawić się pod wpływem silnych stresów psychicznych, infekcji, przeciążeń mechanicznych (stresy psychiczne i wiele infekcji także w efekcie dają przeciążenia mechaniczne), czy z innych powodów, niemal w każdym w odcinku kręgosłupa. Najczęstsze są jednak na pograniczu szyjno-piersiowym i w odcinku lędźwiowym, miejscach szczególnie ściśle związanych z czynnością wegetatywnego układu nerwowego. Zdaniem prof. Wiktora Degi (1986) najistotniejszy postęp w medycynie dokona się dzięki głębszemu poznaniu funkcji układu wegetatywnego, o których jeszcze ciągle mamy tylko mgliste pojęcie.

Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę zespół czynników obniżających odporność, wśród których w ostatnim czasie dominującą rolę przypisuje się psychice, to może to stać się podstawą weryfikacji dotychczasowych poglądów na czynniki etiologiczne i patomechanizm większości schorzeń. Wnioski mogą być interesujące, a nawet zaskakujące, choć z pewnością na początku trudne do przyjęcia. Najszerzej pojęta praktyka lekarska i wyniki leczenia oparte na takich poglądach zdają się weryfikować je pozytywnie.

Jak powinna wyglądać nowoczesna rehabilitacja?

Jak powinna wyglądać nowoczesna rehabilitacja?

Kompleksowa rehabilitacja, skoncentrowana zarówno na psychice jak i na ciele pacjenta jest optymalną, choć ciągle jeszcze nie docenianą metodą współczesnej medycyny. Metody nowoczesnej, kompleksowej rehabilitacji, zarówno konwencjonalnej jak i niekonwencjonalnej winny być stosowane jako rehabilitacja zintegrowana od pierwszej chwili kontaktu z pacjentem. Farmakoterapia i leczenie operacyjne, uważane dotychczas za podstawowe metody leczenia, z czasem staną się metodami pomocniczymi zintegrowanej rehabilitacji. Aby stosowane w rehabilitacji metody diagnostyki i terapii mogły docierać głębiej, niż tylko do podstawowych objawów, specyficznych dla określonego schorzenia pacjenta, winny wynikać z pogłębionej znajomości istoty życia i zasad funkcjonowania ludzkiego organizmu, uwzględ-niających znaczenie psychiki i psychosomatycznej więzi ludzkiej natury.

Szczegółowe badanie podmiotowe i wynik kompetentnego, dokładnego badania fizykalnego, ze szczególnym uwzględnieniem stanu kręgosłupa, obecności aktywnych i ukrytych (mięśniowo-powięziowych, ścięgnistych, skórnych i okostnowych) punktów spustowych i małych uszkodzeń międzykręgowych winny stać się podstawą diagnostyki, głównie opartej o kryteria funkcjonalne. Natomiast biochemiczne badania laboratoryjne i instrumentalne badania strukturalne powinny być wykonywane w sposób bardziej przemyślany i znacznie rzadziej niż czyni się to dotychczas. Mimo ich niewątpliwej wartości powinny one pozostawać tylko uzupełnieniem badania podmiotowego i przedmiotowego oraz wyników przemyśleń i odczuć intuicyjnych doświadczonego lekarza. Mimo, że od niemal dwóch stuleci medycyna stała się nauką, ciągle jeszcze jest i chyba na zawsze pozostanie przede wszystkim sztuką. Jest to niewątpliwie z korzyścią dla pacjentów. Świadczą o tym coraz częściej obserwowane przypadki wyraźnej i długotrwałej poprawy, a nawet wyleczeń w schorzeniach uważanych przez medycynę jako naukę za nieuleczalne. Dobitnie świadczy także o tym tytuł książki Juliana Aleksandrowicza - „Nie ma nieuleczalnie chorych”, a także znane powiedzenie Władysława Biegańskiego: „Nie chciał bym być lekarzem, gdybym nie potrafił pomóc pacjentom, którym medycyna już pomóc nie może”.

Metody psychoterapii i relaksacji mięśniowej

Metody psychoterapii i relaksacji mięśniowej

Niepokojące zjawisko nadużywania używek i leków, szczególnie przeciwbólowych i psychotropowych jest dowodem społecznego zapotrzebowania na skuteczne sposoby przeciwdziałania cywilizacyjnym stresom i rozwijającym się na ich tle coraz częstszym schorzeniom cywilizacyjnym. Badania ponad dwudziestu ostatnich lat zakwestionowały uznawany wcześniej przez psychologię i medycynę Zachodu podział procesów w organizmie na dające się kontrolować świadomie i niedostępne dla kontroli. Wykazały one istnienie możliwości świadomej kontroli procesów zachodzących w częściach organizmu unerwionych przez układ wegetatywny, choć zwany jest autonomicznym. Psychofizjolodzy amerykańscy proponują wykształcenie w sobie umiejętności szeroko pojętej relaksacji, której wartości do niedawna były doceniane jedynie w kulturach wschodnich. Może to się odbywać zarówno na drodze medytacji jak i dzięki zastosowaniu odpowiedniej aparatury elektromedycznej. Kontrola z pomocą aparatury odbywa się na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Aparatura występuje tu w charakterze technicznego środka komunikacji człowieka z jego własnym, podświadomym „ja”.

Psychosomatyka fundamentem życia?

Psychosomatyka fundamentem życia?

Psychosomatyczny charakter choroby według R.O.Beckera pociąga za sobą poza metodami stosowanymi dotychczas w medycynie konwencjonalnej, możliwość psychosomatycznej psychoterapii a także autoterapii (m.in. jako różne formy medytacji, kontemplacji, biofeedbacku, czy działanie efektu placebo), ale również terapii metodami najszerzej pojętego kręgu akupunktury, działającymi szczególnie bezpiecznie i skutecznie zarówno na psychikę jak i rozmaite zespoły czynnościowe, aż do regresji niektórych biochemicznych i organicznych zmian chorobowych włącznie. Zachodzi to na zasadzie odwróconego kierunku patomechanizmu schorzeń. Pisząc o powiązaniu umysłu z ciałem, Becker stwierdza że: „To medycyna praktyczna przekonała mnie, że sukces w pracy lekarza w głównej mierze zależy od uwagi, jaką się poświęca pacjentom, znacznie mniej zaś od wiedzy i sprawności technicznej(...) Niestety, doszło do zdeprecjonowania przez nową medycynę naukową ważności relacji lekarz-pacjent. Eksperymenty udowodniły, że w hipnozie rzeczywiście zachodzi blokada przewodzenia bólu. Wydaje się, że sam mózg może odcinać dopływ bólu przez „kierowaną wolą” zmianę potencjałów stałoprądowych w pozostałych częściach ciała. Są wszelkie podstawy by sądzić, iż kontrola bólu uzyskiwana na drodze biofeedbacku lub jogi zachodzi również za pośrednictwem wrodzonego obwodu tłumienia sygnałów bólowych, który powoduje wyrzucenie porcji własnych substancji znoszących ból. Jeśli sygnał ma odpowiednią modulację, następuje wtedy wyzwalanie endorfin, co wykazano w wyniku doświadczeń, w których wstrzyknięcie naloxonu (substancji antagonistycznej w stosunku do opiatów) znosiło znieczulenie wywołane techniką akupunktury. Przewiduję, że badania nad tym układem doprowadzą nas w końcu do umiejętności kontroli bólu, gojenia i wzrostu, co dokonywać się będzie wyłącznie na drodze psychicznej, a przez to znacznie spadnie zapotrzebowanie na pomoc ze strony lekarzy. Są też wszelkie podstawy, by sądzić, że emocje oddziałują na poziom procesów fizjologicznych za pośrednictwem modulowania prądu, który bezpośrednio sprawuje kontrolę nad bólem i gojeniem się tkanek ( Becker 1987). Odkrycia te dostarczają testowalnej, fizycznej podstawy do wyjaśnienia efektu placebo i ważności kontaktu pomiędzy pacjentem i lekarzem. Mogą one również pomóc w wyjaśnieniu „cudownych” uleczeń, dokonywanych przez szamanów, świętych, jak również uzdrowień spontanicznych, które realizują się przy udziale wizji, modlitw, jogi lub pola bitwy”.

Chirurgia w arsenale metod współczesnej medycyny

Chirurgia w arsenale metod współczesnej medycyny

Zabiegi operacyjne z uzasadnionych i głęboko przemyślanych wskazań od dawna były, są i jeszcze chyba długo będą nie do zastąpienia. Szkoda tylko, że decyzje o leczeniu operacyjnym podejmuje się zbyt często także u chorych, u których w świetle najnowszej wiedzy medycznej nie ma wskazań merytorycznych. Można to najczęściej poznać po braku efektów takiego leczenia, nawet, jeśli przebiega ono zgodnie z planem i bez istotniejszych powikłań. Najczęściej winę za ten stan rzeczy ponoszą nie sami chirurdzy, z których większość ma wysokie kwalifikacje techniczno-manualne, ale obowiązująca aktualnie filozofia medycyny, czyli m.in. koncepcje teoretyczne na temat życia, zdrowia i choroby, czynników etiologicznych schorzeń i ich patomechanizmu oraz oparte na tych koncepcjach szkolenie lekarzy.

Nie zawsze to, co w medycynie uważane jest za postęp, stanowi prawdziwy powód do dumy. Mało, niektóre fakty uważane za niewątpliwy postęp, z wielu powodów muszą budzić poważne zastrzeżenia. W skali indywidualnej określonego pacjenta, u którego z powodu nieskutecznego leczenia zachowawczego doszło do zniszczenia ważnego dla życia narządu, zabieg przeszczepienia narządu jest sukcesem, umożliwiającym dłuższe przeżycie, a nawet czasową poprawę jakości życia. Ale w skali medycyny jest formą porażki, świadczącej o nieskuteczności leczenia zachowawczego, z którą ponadto potencjalnie wiąże się wiele nadużyć natury moralnej, a nawet kryminalnej. Stały postęp inżynierii genetycznej choćby tylko w odniesieniu do przeszczepów narządów problemów tych nie tylko nie rozwiązuje, ale mnoży je i nasila. I zamiast wykorzystać wszystkie potencjalne możliwości poprawy wyników leczenia zachowawczego, nie tylko na drodze farmakoterapii chemicznej, ogromne wysiłki i środki angażuje się w rozwój transplantologii i inżynierii genetycznej, kosztem innych badań dających szansę na głębszą wiedzę na temat prawdziwych czynników etiologicznych schorzeń (a nie głównie patogenów wtórnych, w rodzaju chorobotwórczych mikroorganizmów) i poprawę skuteczności leczenia zachowawczego.

Zarówno zasady diagnostyki przedoperacyjnej, jak i samo leczenie operacyjne w każdej specjalności medycznej powinno przebiegać zgodnie z zasadami wypracowanymi na przestrzeni wielu lat. W szczególny sposób zasady te winny być przestrzegane w onkologii, w której wynik leczenia uzależniony jest nie tylko od rodzaju zmian nowotworowych, ale także od już dawno ustalonej taktyki postępowania, w ramach której czas od chwili biopsji igłowej, a szczególnie od pobrania wycinka zmian patologicznych, do wykonania zabiegu powinien być jak najkrótszy. Dobitnie świadczy o tym termin „intra” określający zabieg pobierania wycinka z natychmiastowym badaniem histopatologicznym (zwykle w ciągu godziny powinna nadejść odpowiedź), od wyniku którego uzależniony jest tok dalszego postępowania – zaszycie rany lub odpowiedni zabieg z zakresu chirurgii onkologicznej.

Zasad takiego postępowania ściśle przestrzegano w większych oddziałach chirurgicznych i to jeszcze w czasach, kiedy chirurdzy ogólni zmuszeni byli zajmować się onkologią. Dziś wielki niepokój budzi praktyka stosowana niemal powszechnie w niektórych placówkach onkologicznych (przynajmniej w Polsce), polegająca na tym, że z powodów ekonomicznych lub niedowładu organizacyjnego, czas pomiędzy punkcją zmiany nowotworowej lub pobraniem wycinka, a uzyskaniem wyniku badania histopatologicznego liczy się na tygodnie. Mało, podobnie długi czas upływa od chwili uzyskania wyniku histologicznego badania onkologicznego, do wykonaniem definitywnego zabiegu chirurgicznego. Co to oznacza dla pacjentów, fachowcom tłumaczyć nie trzeba. Jest to jeden z ważnych czynników pogarszających rokowanie, a więc wyniki leczenia w onkologii.

Innym ważnym błędem leczenia operacyjnego jest fakt, że najczęściej nie jest ono zin-tegrowane z kompleksową rehabilitacją opartą na psycho- i fizjoterapii, a jest najczęściej niejako celem samym w sobie, lub co najwyżej jest łączone z ograniczoną kinezyterapią, niezbyt poważnie traktowaną przez większość specjalistów zabiegowych.

Dalszym czynnikiem pogarszającym wyniki leczenia chirurgicznego jest fakt, że często są kwalifikowani do niego pacjenci, u których nie uzyskano poprawy za pomocą leczenia farmakologicznego, albo decyzję o leczeniu operacyjnym podejmuje się ze wskazań życiowych u pacjentów, u których wystąpiły ciężkie powikłania po farmakoterapii.

Jeśli farmakoterapia to jaka?

Jeśli farmakoterapia to jaka?

W świetle najnowszej wiedzy najmniej możliwości poprawy stanu zdrowia można spodziewać się po leczeniu farmakologicznym syntetycznymi, za pomocą substancji chemicz-nych. Pośrednio prawdziwość tego stwierdzenia może potwierdzać fakt, że samo wyodrębnienie najsilniej działającego składnika, nawet z bezpiecznych i skutecznych leków naturalnych powoduje, że po jego zastosowaniu pojawiają się działania uboczne, a nawet powikłania. Leki naturalne powinny być traktowane jako dostosowane ewolucyjnie składniki naturalnego środowiska, w tym także jako składniki racjonalnego żywienia, a nie jako źródło niepotrzebnego balastu, zaśmiecającego organizm. Dla uważnych obserwatorów nie ulega wątpliwości, że są one bezpieczne i wykazują skuteczność leczniczą. Natomiast farmaceutyki chemiczne są substancjami ewolucyjnie obcymi, rodzajem trucizn mobilizujących w ryzykowny sposób siły odpornościowe organizmu. Stąd tak częste przy ich stosowaniu skutki uboczne i powikłania. Co gorsza, te niekorzystne reakcje mogą ujawnić się nie tylko w trakcie leczenia, ale także po krótszym lub dłuższym czasie, a bardzo prawdopodobne, że także jako trudne do przewidzenia obciążenie genetyczne.

Produkcja większości substancji biochemicznych przebiega w organizmie w procesie homeostazy na zasadzie procesów biocybernetycznych, opartych o ujemne sprzężenia zwrotne. Podawanie jakiegokolwiek leku produkowanego przez organizm, powoduje automatycznie obniżanie jego produkcji endogennej, aż do objawów wyczerpania funkcjonalnego, a nawet do zmian strukturalnych określonych narządów. Natomiast wydzielanie tych substancji przez organizm uzależnione jest od wielu, nieraz trudnych do uchwycenia czynników, wśród których szczególną rolę odgrywa zegar biologiczny i odbywa się niezwykle precyzyjnie (w sposób pulsacyjny).

Nowoczesna fizjoterapia

Nowoczesna fizjoterapia

Przy nowym podejściu do fundamentów psychosomatyki, jako fundamentu życia, a szczególnie przy uznaniu dominującej i inicjującej u człowieka roli psychiki i mięśni, w innym świetle można rozpatrywać mechanizmy oddziaływań zarówno metod tradycyjnie zaliczanych do fizjoterapii takich jak: kinezyterapia, elektrofizykoterapia, promieniolecznictwo czy termoterapia, jak i metod często jeszcze zaliczanych do niekonwencjonalnych, takich jak: akupunktura, moxa, akupresura, terapia manualna, laseroterapia, magnetoterapia, krioterapia, muzykoterapia i choreoterapia.

W myśl koncepcji Sedlaka, metody fizykalne odznaczają się bezpośrednim wpływem na energetykę organizmu, co stwarza możliwość zarówno bezpośrednich oddziaływań na elektrostazę (EKZ – pojęcie wprowadzone przez Włodzimierza Sedlaka. Elektrostaza to nagromadzenie ujemnych ładunków na powierzchni ciała i powierzchni poszczególnych narządów, a nawet układów)), jak i pośrednich, na procesy biochemiczne organizmu. Ruch na zasadzie zjawisk piezo- i piroelektrycznych wyzwala elektrony, a więc potencjał elektryczny skurczu mięśniowego i prądy czynnościowe przewodnictwa nerwowego. Mogą one ponadto modyfikować elektrostazę i poprzez metabolizm powodować nieswoistą odporność organizmu. W stanach patologicznych napięć mięśniowych kinezyterapia wydatnie je obniża i zmniejsza bóle, a ponadto odgrywa ważną rolę w regresji niekorzystnych zmian biochemicznych i strukturalnych (E. Gadula 1995). Podczas masażu zachodzą mechanizmy, a częściowo i efekty zbliżone do metod kręgu akupunktury, a szczególnie akupresury. Bioelektronika także głębiej niż tradycyjna balneoterapia wnika w mechanizmy oddziaływania na organizm wody, stosowanej na powierzchnię ciała. Wysoka stała dielektryczna wody, a głównie różnica stałych dielektrycznych wody i organizmu powoduje, że organizm zanurzony w wodzie ładuje się ujemnie, zatem wzmacnia EKZ i swą energetykę. Podczas rozpryskiwania się na powierzchni ciała strumienia wody, na zasadzie triboelektryczności uwalniają się elektrony, a sama mechaniczna siła uderzenia działa na zasadzie zjawiska piezoelektrycznego. Istotny wpływ na kliniczne skutki balneoterapii wywierają działające podczas niej bodźce termiczne. Działanie zimna występuje szczególnie intensywnie podczas różnych odmian krioterapii, ale także w trakcie hydroterapii zimnej.

W tradycyjnym piśmiennictwie specjalistycznym, z wyjątkiem medycyny fizykalnej, podczas omawiania efektów oddziaływania zimna, zwykle uwagę koncentruje się na jego niekorzystnym wpływie, który w wielu sytuacjach jest niewątpliwą przyczyną wystąpienia lub pogorszenia przebiegu wielu schorzeń. Niewiele natomiast uwagi poświęca się krótkotrwałemu działaniu zimna, szczególnie połączonemu z intensywnym pobieraniem ciepła z po-wierzchni ciała podczas wrzenia, jak to ma miejsce w przypadku skroplonych gazów, lub chlorku etylu. Już sama zimna woda, choć w przypadku jej stosowania trudno mówić o parowaniu, działając krótkotrwale na powierzchnię skóry, może w krótkim czasie po jej zadziałaniu wywołać uczucie dość intensywnego ciepła. Zadziałanie na dużą powierzchnię ciała substancją o niskiej temperaturze wrzenia, a szczególnie o dużym cieple parowania, może w szczególnych przypadkach na okres od kilkunastu minut do kilku godzin podnieść próg bólu. Stwierdzono także, że przez okres kilku godzin a nawet kilku dni może w zauważalny sposób podnieść ciepłotę ciała. W doświadczeniach na zwierzętach opisano, że zadziałanie zimnem, z intensywnym pobieraniem ciepła na dużą powierzchnię ciała, może nawet podwyższyć o kilka dziesiętnych stopnia Celsjusza ciepłotę podwzgórza, z dużymi konsekwencjami dla gry hormonalnej i metabolizmu.

Stosowana jako jedna z metod kręgu akupunktury moxa, podobnie jak hydroterapia ciepła, wywierają także często korzystny wpływ na wiele funkcji organizmu, z psychiką i napięciami mięśniowymi (rozluźnienie) włącznie. Akupunktura, promienie lasera i pole magnetyczne wywierają swój wpływ, oddziałując poprzez wzmacnianie, szczególnie stabilizację procesów energetycznych organizmu, najczęściej na zasadzie powiązanych ze sobą zjawisk odruchowych.

Szczególna rola pól elektromagnetycznych

Szczególna rola pól elektromagnetycznych

W ostatnich latach coraz częściej i z dobrym efektem w ramach fizjoterapii stosowana

jest magnetoterapia i magnetostymulacja, terapia za pomocą zmiennego pola magnetycznego od starannie dobranych parametrach. Jak dotąd najbardziej przekonywujących podstaw teoretycznych dla zrozumienia mechanizmu oddziaływania pól elektrycznych i fal elektromagnetycznych na organizmy żywe stwarza wspomniana wcześniej bioelektronika.

Wiele doniesień na temat skutków oddziaływania pól elektromagnetycznych jest sprzeczne. Choć dominują doniesienia o niekorzystnych wpływach pól elektromagnetycznych pochodzenia technicznego (smog elektromagnetyczny), nie ulega wątpliwości skuteczność zarówno magnetoterapii jak i magnetostymulacji. Wydaje się, że rodzaj oddziaływania pół elektromagnetycznych uzależniony jest od ich parametrów.

Istnieje wiele danych przemawiających za tym, że naturalne pole geomagnetyczne było i nadal pozostaje czynnikiem bez którego niemożliwe jest życie na Ziemi. Niestety techniczna działalność człowieka w istotny, a niekorzystny dla życia sposób naruszyła pole geomagnetyczne. Drugim czynnikiem niekorzystnie wpływającym na funkcjonowanie większości organizmów żywych stały się pola elektromagnetyczne pochodzenia technicznego (smog elektromagnetyczny). Obydwa czynniki doprowadziły do poważnego zagrożenia dla istot żywych, stając się jednym z ważniejszych czynników etiologicznych schorzeń (szczególnie schorzeń cywilizacyjnych). Sprawa wymaga jednak dalszych, szeroko zakrojonych badań.

Pogoda a zabiegi operacyjne

Pogoda a zabiegi operacyjne

Bioelektronika pozwala także coraz lepiej rozumieć mechanizmy oddziaływania zespołu czynników biometeorologicznych na organizmy żywe. Z powodu technicznej działalności człowieka doszło do wytworzenia dziur ozonowych w jonosferze, które w istotny sposób naruszyły ochronną dla życia rolę atmosfery ziemskiej. Oprócz zwykłych, ziemskich wpływów atmosferycznych, związanych ze zmianami pogody i zanieczyszczeniem atmosfery doszedł czynnik pozaziemski w postaci nasilonego oddziaływania wiatru słonecznego i promieniowania kosmicznego. Biometeorologia ziemska i kosmiczna wywiera istotny wpływ już na organizmy zdrowie. Rola tego wpływu nabiera szczególnego znaczenia w przypadku ludzi chorych. Wpływ ten dotyczy zarówno somy jak i psyche. Wykonywanie cięższych zabiegów operacyjnych w trudnych warunkach biometeorologicznych może być przyczyną wielu powikłań, z czego zdają sobie sprawę tylko nieliczni chirurdzy.

Metody fizykalne w chirurgii

Metody fizykalne w chirurgii

Dzięki umiejętnemu stosowaniu wielu metod medycyny fizykalnej można wyraźnie poprawić wyniki leczenia operacyjnego, zarówno poprzez lepsze przygotowanie chorych do zabiegu, jak i przez przyspieszenie procesu rekonwalescencji w okresie pooperacyjnym. Sku-teczność kliniczną metod fizjoterapii wydatnie zwiększa umiejętne ich kojarzenie.

Ból ostry i przewlekły

Ból ostry i przewlekły

Istnieją dwa podstawowe rodzaje bólu – ostry i przewlekły. Pierwszy jest ważnym sygnałem biologicznym zmian patologicznych zachodzących w organizmie pod wpływem działania czynników środowiska zewnętrznego i wewnętrznego. Drugi przetrwałą reakcją organizmu na ból, przebiegającą z dużym zaangażowaniem psychiki i utrzymuje się nawet wtedy, kiedy ustąpiła przyczyna go wywołująca. Ból ostry jest ważnym sygnałem biologicznym, niezbędnym do normalnego funkcjonowania i ochrony organizmu przed uszkodzeniem. Ból przewlekły, choć także może świadczyć o zmianach patologicznych, jest głównie przeżyciem psychicznym (korowym), nie zawsze adekwatnym do wywołującej go przyczyny. Jeden i drugi jest przyczyną cierpienia i najważniejszym powodem, dla którego osoba odczuwająca ból poszukuje pomocy. Mimo, że istnieje wiele koncepcji na temat mechanizmu powstawania i przewodzenia bólu, to tylko nieliczne wiążą ból ze zmianami w mięśniach, zarówno gładkich, jak i poprzecznie prążkowanych.

Ból a zabiegi operacyjne

Ból a zabiegi operacyjne

Podstawowymi metodami znieczulenia do zabiegów operacyjnych jest znieczulenie ogólne, miejscowe, przewodowe, zwojowe, rdzeniowe, zewnątrzoponowe i kombinowane. Sporadycznie jako metodę znieczulenia do zabiegów operacyjnych (zwykle mniejszych) stosuje się także hipnozę.

Znieczulenie ogólne jest metodą mocno obciążającą stan ogólny chorego, a szczególnie układ krążeniowo-oddechowy, wątrobę i nerki. Dlatego w przypadkach konieczności znieczulania pacjentów o zwiększonym ryzyku operacyjnym, jeśli jest to tylko możliwe ze względu na operowaną okolicę i rodzaj zabiegu operacyjnego, stosuje się znieczulenie nadoponowe. Ważnym zabiegiem operacyjnym, podczas którego należy zachować najwyższą ostrożność ze wskazaniami do znieczulenia ogólnego ze względu na płód, jest cięcie cesarskie.

Od ponad czterdziestu lat w Chinach i innych krajach Dalekiego Wschodu wprowadzono znieczulenie za pomocą akupunktury i elektroakupunktury do szerokiego spektrum zabiegów operacyjnych, z zabiegami na otwartej klatce piersiowej włącznie. W warunkach europejskich od około trzydziestu lat czynione są nieśmiałe próby wprowadzania znieczulenia ogólnego w połączeniu z akupunkturą, czy elektroakupunkturą. Pozwala to na osiąganie dobrych warunków operacyjnych przy stosowaniu znacznego (25 do 10% dawki ) ograniczenia ogólnej ilości środków chemicznych ogólnego znieczulenia.

Czynione są także okresowe próby stosowania metod kręgu akupunktury w stabilizacji psychowegetatywnej w dniu poprzedzającym termin zabiegu operacyjnego, oraz w leczeniu bólu pooperacyjnego.

Ból pooperacyjny jest bólem ostrym odczuwanym w obrębie zakończeń nerwowych skóry, mięśni poprzecznie prążkowanych narządu ruchu operowanej okolicy, w obrębie błon otaczających poszczególne jamy ciała czy narządy (otrzewna, krezka jelit, opłucna, opona twarda centralnego układu nerwowego, czy okostna). Najczęstszym sposobem leczenia bólu pooperacyjnego jest farmakoterapia za pomocą środków o silnym działaniu przeciwbólowym, nie wyłączając narkotyków takich jak morfina czy dolantyna. Innym, często stosowanym w Polsce lekiem przeciwbólowym w okresie pooperacyjnym jest pyralgina. Od ponad dwudziestu lat, wraz z rozwojem anestezjologii, u części pacjentów pooperacyjnych, szczególnie z poważniejszymi zaburzeniami metabolicznymi zaczęto w leczeniu bólu stosować leki z grupy neuroleptoanalgetyków.

W drugiej połowie XX w. niemal na całym świecie obserwuje się ożywienie zainteresowań zarówno istotą bólu, jak i jego leczeniem. Powodem tego jest wzrastająca ilość schorzeń cywilizacyjnych, większości których towarzyszy ból i postęp chirurgii pozwalający na coraz trudniejsze i rozleglejsze zabiegi operacyjne, z którymi najczęściej wiąże się ból i trudne do leczenia zaburzenia wegetatywne. Wraz z rozwojem farmakoterapii chemicznej pojawiły się co prawda nowe możliwości anestezjologicznych działań przeciwbólowych, ale z większością leków farmakologicznych łączą się liczne skutki uboczne i powikłania. Są one tym groźniejsze, że dotyczą najczęściej ludzi ciężko chorych już w okresie przedoperacyjnym, u których występują ponadto działania uboczne i powikłania po farmakologicznym znieczuleniu ogólnym.

Ważnym powodem zwiększonego zainteresowania bólem jest opracowanie w krajach kręgu kultury europejskiej nowych metod leczenia bólu za pomocą elektrostymulacji przezskórnej i igłowej. Kolejnym czynnikiem, który pod koniec lat 60-tych zintensyfikował zainteresowanie bólem stało się zwiększone zainteresowanie metodami kręgu akupunktury, zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i Europie, a szczególnie wprowadzenie pod koniec lat 50-tych w Chinach akupunktury, jako metody znieczulania do zabiegów operacyjnych. Jeszcze innym ważnym czynnikiem nasilającym zainteresowanie bólem było opracowanie w roku 1965 przez Walla i Melzacka teorii bramkowego sterowania bólem, oraz odkrycie endogennych substancji przeciwbólowych – endorfin i enkefalin.

Ból a metody termiczne

Ból a metody termiczne

W medycynie Dalekiego Wschodu od tysiącleci obok akupunktury i akupresury stosowane są w leczeniu rozmaite formy przygrzewań i przypieczek. Od wielu stuleci także w medycynie europejskiej znane jest wiele metod leczenia bólu opartych o działanie bodźców mechanicznych i termicznych. W chirurgii i stomatologii od dawna do pewnych typów zabiegów, głównie jako znieczulenia miejscowego używa się bodźców termicznych, najczęściej stosując miejscowo chlorek etylu.

Chlorek etylu, którego w metodzie własnej użyto jako medium krioterapeutycznego znany jest w medycynie od niemal dwóch wieków. Stosowany był szeroko zarówno do znieczuleń ogólnych, jak i miejscowych. Synteza wielu innych środków znieczulenia ogólnego i bardzo wąski przedział pomiędzy dawką skuteczną a toksyczną chlorku etylu spowodowały, że od niemal pół wieku środek ten praktycznie wyeliminowano ze znieczuleń ogólnych. Miejscowo i w ograniczonym zakresie stosowany jest nadal w stomatologii i małej chirurgii. Obok innych mediów krioterapii znajduje dosyć szerokie zastosowanie w miejscowym leczeniu bólów po urazach sportowych.

Pierwszym powodem mego zainteresowania stosowaniem chlorku etylu na skórę określonych okolic ciała, jako metody leczenia różnego pochodzenia zespołów bólowych były obserwacje stosowania go przez innych lekarzy w urazach sportowych. Drugim powodem było wieloletnie doświadczenie własne w innej, niefarmakologicznej metodzie leczenia bólu, polegającej na śródskórnym wstrzykiwaniu wody destylowanej i innych substancji działających na zasadzie różnicy stężeń osmotycznych, w strefy przeczulicy skórnej, towarzyszącej różnym schorzeniom. Mimo dużej skuteczności terapeutycznej, istotną wadą tej metody był intensywny ból w momencie iniekcji śródskórnej. Dalsze odczucia w tej metodzie zależały od tego, czy aktualnie pacjent odczuwał ból, czy go tylko z jakichś powodów symulował. U pacjenta z bólem kolkowym, korzeniowym lub innym po zakończeniu iniekcji ból utrzymywał się lub nawet nasilał się jeszcze przez okres 3-5 minut, a następnie ustępował. W przypadku niektórych nerwobóli nasilony ból utrzymywał się czasem przez okres kilkudziesięciu minut, a nawet kilku godzin, aby ustępując dać najczęściej trwały efekt przeciwbólowy.

Natomiast jeśli pacjent aktualnie bólu nie odczuwał, zakończenie iniekcji oznaczało ustąpienie bólu. Zjawisko to występowało także u zdrowych ochotników. Takie reakcje w szczególnych przypadkach stwarzają możliwość różnicowania prawdziwych zespołów bólowych od symulacji.

W popularnych wydaniach chińskich autor spotkał się ze wzmianką na temat tej metody, jako metody znieczulania do zabiegów chirurgicznych. Dla badaczy bólu może to być interesującym zjawiskiem, przybliżającym do głębszego poznania różnych mechanizmów powstawania bólu.

Inną metodą stosowaną w leczeniu przede wszystkim bólu, ale także patologicznych napięć mięśniowych i zaburzeń wegetatywnych jest termoterapia, a szczególnie krioterapia. W termoterapii, a więc także w krioterapii zgodnie z zasadami medycyny fizykalnej siła działania bodźca termicznego jest tym większa, im większa jest różnica temperatur pomiędzy skórą a działającym bodźcem, na im większej powierzchni bodziec ten działa, oraz im większe jest jego ciepło właściwe (z im większym pobieraniem lub dostarczaniem ciepła łączy się jego działanie).

Przypadek sprawił, że 20 grudnia 1970 r. po raz pierwszy zastosowałem chlorek etylu na skórę w okolicy tułowia u pacjenta z ostrym zespołem bólowym korzeniowym w postaci nerwobóli międzyżebrowych, na tle zaawansowanego zwyrodnienia kręgosłupa. Również chyba szczęśliwemu przypadkowi przypisać należy, że po kilkunastosekundowym zabiegu bóle ustąpiły całkowicie. W kilka minut powróciła pełna swoboda ruchów, także oddechowych, a poprawa utrzymywała się przez okres ponad trzech miesięcy. Przez pierwsze dwa miesiące po tym wydarzeniu metodę stosowałem w różnych zespołach bólowych wyłącznie w warunkach ambulatoryjnych, chcąc się upewnić, że to na prawdę działa. Pozwoliło mi to na wstępne rozpracowanie odmian zabiegu, w zależności od przyczyny, lokalizacji, charakteru bólu, osobowości pacjenta i jego reaktywności. Najogólniej zabieg polega na delikatnym spryskiwaniu chlorkiem etylu powłok pacjenta w okolicy uzależnionej od lokalizacji bólu oraz czynników wyżej wspomnianych.

Podstawowe odmiany zabiegu krioterapii w metodzie własnej:

Podstawowe odmiany zabiegu krioterapii w metodzie własnej:

  1. Lokalna – polega na działaniu chlorkiem etylu na okolicę bólu i jej najbliższe otoczenie.

  2. Segmentarna – oddziaływaniu poddaje się część tułowia unerwioną przez ten sam segment rdzenia, co okolica bólu, oraz segmenty sąsiednie.

  3. Centralna – oddziaływaniu chlorkiem etylu poddawana jest głowa pacjenta i okolica ujść nerwu trójdzielnego (Z zabezpieczeniem dróg oddechowych przed możliwością przedo-stania się do nich chlorku).

  4. Ogólna – jest to krótkotrwałe oddziaływanie według trzech powyższych odmian, połączone z delikatnym spryskiwaniem tułowia i kończyn, ze szczególnym uwzględnieniem podeszew i wewnętrznych powierzchni dłoni.

U chorych pooperacyjnych z reguły wykonywałem zabieg w odmianach 1., 2. i 3., najczęściej łącząc go z akupresurą okolicy rany pooperacyjnej i akupresurą odpowiednich segmentów rdzenia w okolicy grzbietu. Zwykle rozpoczynałem go jednak od samej krioterapii. W przypadku pacjentów, u których za pomocą krioterapii nie osiągałem pełnego ustąpienia bólu (u większości pacjentów), dodatkowo stosowałem akupresurę. Podobnie jak podczas stosowania akupunktury, w własnej metodzie leczenia bólu pooperacyjnego starałem się stosować indywidualne podejście do każdego pacjenta, w zależności od jego osobowości, stanu psychicznego i fizycznego oraz w zależności od wrażliwości osobniczej.

Zastosowania własnej metody w warunkach oddziału chirurgiczneg

Zastosowania własnej metody w warunkach oddziału chirurgicznego

Po wstępnym rozpracowaniu metody w zastosowaniach ambulatoryjnych, zacząłem sprawdzać jej skuteczność w warunkach dużego oddziału chirurgii ogólnej (80 łóżek). W latach 1971-77 stosowałem ją w Oddziale Chirurgii Ogólnej Szpitala Wojewódzkiego w Opolu.

Po kilku miesiącach rozpracowałem ją jako:

  1. Pomocniczą metodę różnicowania rozlanych bólów brzucha, z podrażnieniem lub nawet zapaleniem otrzewnej. Większość schorzeń chirurgicznych jamy brzusznej rozpoczyna się od objawów i lokalizacji bólu umożliwiających ich diagnostykę. Jednak u niektórych chorych rozlana bolesność jamy brzusznej z objawami podrażnienia otrzewnej może pojawiać się już we wczesnym okresie schorzenia, jeszcze przed zgłoszeniem się chorego do lekarza. Wtedy diagnostyka jest znacznie utrudniona. Spryskanie powłok brzusznych i tułowia chlorkiem etylu, z jednoczesnym, delikatnym uciskiem okolic najżywszej bolesności samoistnej lub uciskowej przyczynia się do powrotu pierwotnej lokalizacji bólu, co wydatnie ułatwia rozpoznanie. Powrót pierwotnej lokalizacji bólu zdarzał się nawet w przypadkach rozlanego zapalenia otrzewnej.

  2. Metodę wspomagającą przygotowania do zabiegu operacyjnego chorych o zwiększonym

ryzyku operacyjnym. Dotyczyło to głównie pacjentów w podeszłym wieku, ze współistniejącymi schorzeniami krążenia, oddychania, zaawansowanymi zmianami zwyrodnieniowymi w obrębie kręgosłupa i towarzyszącymi im bólami, chorych z nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą itp. Często byli to chorzy z pogorszoną wydolnością oddechowo-krążeniową, o ograniczonej ruchliwości i zwykle źle sypiający. U większości tych pacjentów po uzyskaniu rozluźnienia mięśniowego i zmniejszeniu, lub nawet ustąpieniu bólów następował powrót sprawności ruchowej i możliwości głębokiego oddechu. Stwarzało to warunki do skutecznego odkrztuszania wydzieliny drzewa oskrzelowego, przyczyniając się w istotny sposób do poprawy samopoczucia pacjentów. Także ich stan ogólny poprawiał się na tyle, że powstawała możliwość bezpiecznego przeprowadzenia zabiegu operacyjnego. W sporadycznych przypadkach nawet dolegliwości brzuszne ulegały wyraźnemu zmniejszeniu, lub ustępowały. Mimo to, pacjentów pozostawiano przez pewien czas na obserwacji.

  1. Metodę stabilizacji psychowegetatywnej stosowaną w wieczór poprzedzający zabieg operacyjny. Większość pacjentów w okresie przedoperacyjnym znajduje się w stanie stresu powodowanego zarówno dolegliwościami związanymi ze schorzeniem jak i z powodu obaw przed oczekującym ich zabiegiem operacyjnym. Zwykle w przeddzień zabiegu obawy te nasilają się, powodując nie tylko trudności ze snem, ale i różne zaburzenia wegetatywne. Farmakologiczne środki uspokajające, czy nasenne nie są w tym czasie wskazane, szczególnie u pacjentów planowanych do znieczulenia ogólnego. Wieczorem w przeddzień zabiegu operacyjnego początkowo stosowałem stabilizację psycho-wegetatywną za pomocą akupunktury. Pacjenci podawali po niej różnego stopnia zmniejszenie dolegliwości związanych z podstawowym schorzeniem i czuli się wyraźnie rozluźnieni, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Niemal wszyscy mimo oczekującego ich zabiegu dobrze przesypiali ostatnią noc. Rano czuli się spokojniejsi niż poprzedniego dnia, przed zabiegiem akupunktury. Po 2-3 tygodniach od wprowadzenia metody stabilizacji psychowegetatywnej, zamiast akupunktury, wieczorem w przeddzień zabiegu operacyjnego stosowałem krioterapię za pomocą chlorku etylu albo jako metodę wyłączną, albo w połączeniu z akupresurą, w zależności od stanu pacjenta. Efekty były podobne. Niewielkie różnice wahały się w obydwie strony i związane były raczej z indywidualna reaktywnością, niż z siłą oddziaływania metody. Dodatkową zaletą stosowania metody własnej w okresie przedoperacyjnym był fakt oswajania pacjenta z zabiegiem, który następnie stosowano w okresie pooperacyjnym.

  2. Metodę leczenia bólu pooperacyjnego i profilaktyki powikłań pooperacyjnych. Pod jej wpływem poza wydatnym zmniejszeniem się, a nawet ustąpieniem bólu, następowała poprawa stanu psychicznego i poprawa snu, a także poprawa krążenia i oddychania (pacjenci mogli łatwiej zakaszleć i odkrztusić wydzielinę drzewa oskrzelowego). Za jej pomocą osiągano także łatwiejsze i wcześniejsze oddawanie moczu, przyspieszony powrót perystaltyki jelit, szybsze uruchamianie chorych i lepsze gojenie się ran pooperacyjnych. Chorzy wyraźnie łatwiej uruchamiali się w łóżku i szybciej z niego wstawali. Następowało przyspieszenie gojenia się ran.

Jedną z istotnych zalet krioterapii z akupresurą (także akupunktury) jest fakt, że można ją stosować w przypadkach przeciwwskazań do określonych środków farmakologicznych, a nawet w przypadkach uczulenia na większość znanych leków. Po większości narkotyków i środków przeciwbólowych chorzy są senni. Z powodu senności źle oddychają, nie potrafią odkrztuszać, mają trudności ze zmianą pozycji i uruchamianiem się. Prowadzi to do zaburzeń krążenia (m.in. powikłania zakrzepowe), oddychania (zaleganie wydzieliny w drzewie oskrzelowym i trudności jej ewakuacji zarówno z powodu bólu, jak i senności pacjenta), upośledza perystaltykę jelit, oddawanie moczu i gojenie się ran. Mimo senności, wielu chorych skarży się na zły sen, dyskomfort długotrwałego przebywania w łóżku i częste osłabienie.

Po zabiegu za pomocą chlorku etylu, a tym bardziej chlorku etylu z akupresurą chorzy pooperacyjni niemal natychmiast ożywiają się, podają wyraźnie zmniejszenie się, a nawet ustąpienie bólu (ponad 90% chorych), zaczynają lepiej oddychać i odkrztuszać. Czują się silniejsi, chętniej i szybciej się uruchamiają w łóżku i poza łóżkiem. Podają wyraźną, choć w pierwszym dniu po zabiegu niezbyt długotrwałą poprawę samopoczucia i lepszy sen. Na uwagę zasługuje fakt, że stosowanie opisanej metody nie tylko nie ogranicza możliwości stosowania farmakoterapii, ale nawet poprawia jej efekty.

Inną cenną metodą leczenia bólu pooperacyjnego, szczególnie chorych, u których istnieją przeciwwskazania do farmakoterapii jest akupunktura. W materiale z górą stu przypadków stwierdziłem przydatność akupunktury do walki z bólem pooperacyjnym, ale także jako metody stabilizacji psycho-wegetatywnej w okresie przedoperacyjnym, przygotowania do zabiegu chorych o zwiększonym ryzyku operacyjnym, a także profilaktyki powikłań pooperacyjnych. W okresie przedoperacyjnym skuteczność akupunktury porównywalna jest do skuteczności metody własnej (krioterapia z akupresurą), a różnice w wielu przypadkach są uzależnione głównie od indywidualnej reaktywności chorych. Większość chorych preferuje metodę krioterapii z akupresurą, jako nie naruszającą powłok ciała i dającą przyjemne uczucie odświeżenia. W sporadycznych przypadkach pacjenci nadmiernie wrażliwi na zimno preferowali akupunkturę. Natomiast większość chorych pooperacyjnych zdecydowanie woli zabiegi za pomocą chlorku etylu i nierzadko traktuje je jako substytut niemożliwych w tym czasie kąpieli higienicznych. Natomiast sam efekt przeciwbólowy jak i inne wyniki działań osiągane u chorych pooperacyjnych z porównaniu z akupunkturą występują szybciej i są wyraźniejsze.

Skuteczność przeciwbólową krioterapii chlorkiem etylu można także wydatnie zwiększyć przez kojarzenie jej akupunkturą. Czas trwania działania przeciwbólowego obydwu metod jest najczęściej zbliżony; w niektórych przypadkach wydaje się być nieco dłuższy po akupunkturze. Zwykle po średnich, a nawet rozległych zabiegach operacyjnych na jamie brzusznej metodę własną stosowano dwa do trzech razy dziennie i nie zachodziła zwykle w tym czasie potrzeba stosowania farmakoterapii bólu. U pacjentów, którym w okresie pooperacyjnym z ważnych powodów stosowano neuroleptoanalgezję, efekt przeciwbólowy zarówno po akupunkturze, jak i po chlorku etylu, czy chlorku etylu skojarzonym z akupresurą niemal nie występował, podobnie jak po naloxanie.

Inne zastosowania metody własnej

Inne zastosowania metody własnej

Niezależnie od leczenia bólu pooperacyjnego, na dużym materiale chorych stwierdziłem, że własna metoda krioterapii w połączeniu z akupresurą jest również metodą skuteczną w leczeniu: nerwic i depresji, bólów głowy, bólów reumatycznych, zespołów bólowych pochodzenia kręgosłupowego, bólów pourazowych, kolek (wątrobowej, nerkowej, jelitowej), bólów okołomiesiączkowych, zespołów Meniere’a, zaburzeń czucia, niedowładów, sztywności, spastyczności bólów nowotworowych, zaburzeń wegetatywnych w przebiegu większości schorzeń, dychawicy oskrzelowej i innych schorzeń alergicznych, a także schorzeń dermatologicznych.

Wskazania i przeciwwskazania do metody własnej

Wskazania i przeciwwskazania do metody własnej

Główne wskazania do stosowania metody własnej są bardzo zbliżone do ogólnie przyjętych wskazań do leczenia akupunkturą. Przeciwwskazania do stosowania krioterapii z akupresurą są nieliczne, a na szczególna uwagę zasługują: brak rozpoznania, choroby zakaźne w okresie wylegania i stany wymagające interwencji chirurgicznej. Zupełnie wyjątkowo spotykanym przeciwwskazaniem do metody własnej może być uczulenie na chlorek etylu (poniżej 0,1% przypadków).

Przypuszczalny mechanizm działania metody własnej

Przypuszczalny mechanizm działania metody własnej

Przypuszczalny mechanizm działania tak stosowanego na skórę chlorku etylu jest zbliżony z jednej strony do mechanizmu działania hydroterapii zimnej, opisywanego w medycynie fizykalnej, a z drugiej do mechanizmu działania akupunktury. Niewątpliwie mechanizm działania metody własnej można także tłumaczyć teorią bramkowego sterowania bólu Walla i Melzacka, modulacją wydzielania endorfin i enkefalin, jak i mechanizmami odruchowymi, a szczególnie hamowaniem bólu za pomocą bodźca termicznego w postaci intensywnego zimna. Jak wiadomo czucie bólu i temperatury przenoszone są w rdzeniu kręgowym tymi samymi drogami. Intensywne odczucie zimna, a szczególnie w połączeniu z gwałtownym pobieraniem ciepła, jak to ma miejsce w przypadku chlorku etylu, jest dla organizmu ważnym bodźcem zagrażającym termoregulacji, być może nawet ważniejszym od bólu.

Prostota metody, niskie koszty, duża skuteczność terapeutyczna i szybkość działania, brak poważniejszych przeciwwskazań i powikłań oraz szeroki wachlarz wskazań do jej stosowania czynią krioterapię w połączeniu z akupresurą metodą przydatną w lecznictwie otwartym i zamkniętym, a nawet w pomocy doraźnej.

Czynniki utrudniające szersze stosowanie tej metody

Czynniki utrudniające szersze stosowanie tej metody

Efekty działania tej metody demonstrowałem wielu lekarzom, przedstawicielom specjalności zabiegowych i anestezjologom, w tym także ordynatorom oddziałów i kierownikom klinik. Na większości efekty jej działania robiły duże, czasem wręcz zaskakujące wrażenie, czego nawet nie starali się ukrywać, a mimo to tylko sporadycznie i na krótki czas próbowano metodę te wdrażać do swej praktyki. Czemu to przypisać? Myślę, że składa się na to kilka ważnych powodów:

  1. We współczesnej medycynie konwencjonalnej już dawna opracowano określone metody, wręcz doktryny postępowania, przestrzeganie których leży w interesie pacjentów, ale także w interesie firm produkujących środki farmakologiczne i sprzęt medyczny. I mniej się liczy, czy istnieją inne, bezpieczniejsze i skuteczniejsze metody i środki leczenia, w tym przypadku leczenia bólu pooperacyjnego i profilaktyki powikłań pooperacyjnych.

  2. Nie liczy się także fakt, że stosując skuteczniejsze i tańsze metody leczenia bólu pooperacyjnego, można jednocześnie zmniejszyć liczbę powikłań pooperacyjnych, przyspieszyć proces gojenia się ran i rekonwalescencji pooperacyjnej, z pożytkiem dla chorych i budżetu państwa. Kto przebył zabiegi operacyjne, szczególnie rozleglejsze, a do tego jeszcze powikłane w okresie pooperacyjnym, doskonale wie, z jakimi łączyło się to cierpieniami, nawet przy prawidłowym leczeniu i dobrej opiece.

  3. Efekt leczenia operacyjnego w dużej mierze zależy od jakości rehabilitacji pooperacyjnej, którą ta metoda wybitnie ułatwia, ale problem rehabilitacji pooperacyjnej większości operatorów albo nie interesuje, albo jest dla nich marginalny.

  4. Opisana wyżej metoda wymaga indywidualnego, nieco czasochłonnego, osobistego kontaktu lekarza z pacjentem, zarówno w okresie przedoperacyjnym, jak i pooperacyjnym, a na to większość lekarzy nie ma czasu, albo mówi, że go nie ma.

  5. Współczesna medycyna konwencjonalna w coraz większym stopniu oparta jest na diagnostyce instrumentalnej. Intensywna terapia, w tym także leczenie w okresie pooperacyjnym cięższych stanów oparte jest przede wszystkim na drogim oprzyrządowaniu. Nie jestem przeciwnikiem diagnostyki intrumentalnej, ale nie może ona zastępować dokładnego badania podmiotowego, przedmiotowego i syntezy, jakiej musi dokonać lekarz przed postawieniem diagnozy. Niewątpliwie rozwój instrumentarium medycznego, szczególnie w leczeniu ciężko chorych jest sprawą cenną i niezbędną, ale najwspanialsza aparatura nie może zastąpić kontaktów człowieka z człowiekiem, lekarza z pacjentem.

  6. Efekty leczenia wieloma metodami bez względu na to, czy należą do medycyny konwencjonalnej, czy niekonwencjonalnej w ogromnym stopniu zależą od oddziaływań leczącego na ciało leczonego. I tej potrzeby pracy z ciałem nie wyklucza nawet konieczność stosowania u pacjenta aparatury ratującej życie. Dobitnie mogą świadczyć o tym fakty coraz częściej opisywanych korzystnych efektów stosowania masażu wcześniaków w inkubatorach, czy czasem zaskakujące efekty rehabilitacji nieprzytomnych pacjentów z zespołami pniowymi (tzw. „apalików), u których już nie rokowano żadnych szans na poprawę.

  7. Mimo reformy służby zdrowia, w polskiej medycynie jeszcze ciągle tak naprawdę nie liczy się wydatków na leczenie. Z jednej strony w pełni słuszne są protesty szeregowych pracowników służby zdrowia, w tym także wielu lekarzy z powodu niskich płac, ale z drugiej nadal w zakładach społecznej służby zdrowia trwa marnotrawstwo sił i środków. A przejawia się to na wiele sposobów. Innych bogatszych od nas krajów na to nie stać, ale nas stać, aby lekarze o wysokich kwalifikacjach ciągle jeszcze pełnili częściowo rolę sekretarek medycznych. Okresowe kontrole NIK wykazują ogromne marnotrawstwo wynikające z zakupu i nie używania, albo niewłaściwego używania bardzo drogiego sprzętu. Mówi o tym także najświeższy, opracowany ponad pół roku po rozpoczęciu wdrażania reformy raport NIK.

  8. Inny fakt nie liczenia się władz służby zdrowia zarówno z potrzebami pacjentów, jak i wynikami ekonomicznymi leczenia to niedawna próba likwidacji Stołecznego Centrum Akupunktury w Warszawie. Na szczęście dzięki wielu pacjentom i innym ludziom dobrej woli nie doszło do likwidacji ze wszech miar pożytecznej, a wręcz koniecznej dla pacjentów placówki.

  9. Należy przypuszczać, że w polskiej medycynie zainteresowanie skuteczniejszymi i bezpieczniejszymi od dotychczas stosowanych metodami leczenia, nawet jeśli będą wydawać się podobnie prostymi i tanimi jak omawiana, następować będzie w prywatnych placówkach medycznych, gdzie zwraca się znacznie większą uwagę na wyniki leczenia i związane z nimi efekty ekonomiczne, ale także na komfort i bezpieczeństwo pacjentów, oraz na jakość stosunków lekarz-pacjent. Chciałbym żywić nadzieję, że stanie się to być może także w społecznej służbie zdrowia, ale chyba dopiero po zakończeniu procesu pełnej reoganizacji.

Odsłony: 802

licznik

Odsłon artykułów:
399867